Koreańskie cztery pory roku? Moje polskie narzekanie na temat pogody


Zostałam zrobiona w konia. Od lat słyszałam, że "Korea to tak, jak w Polsce, też ma 4 pory roku", a jedna z moich nauczycielek, niedługo po tym jak przeprowadziła się z Korei do Polski, posunęła się do stwierdzenia: "Wy, w Polsce, nie macie czterech pór roku! MY, W KOREI, to dopiero mamy prawdziwe cztery pory roku!". Potrafiłam odpowiedzieć na to w myślach tylko: "Ale... ocieplenie klimatu i te sprawy...? Dobra, zobaczymy, czy rzeczywiście w Korei są najprawdziwsze CZTERY pory roku". I niewiele lat później udało mi się ich doświadczyć, a przynajmniej dwóch tak konkretnie, fest! 
Wylądowałam w Korei pod koniec lutego, czyli nadal podczas zimy i zdecydowanie nie byłam na nią gotowa. W Polsce zrobiło się wtedy odrobinę cieplej, płaszcz zimowy nadal był koniecznością, a dodatkowy sweter pod nim, to nie był zły pomysł, ale nie było źle, wydawało się, że wiosna może nadejść dość wcześnie, a wraz z nią - ciepło. Zadowolona, że Korei podawano nawet odrobinę wyższe temperatury niż u nas, zabrałam stary, zimowy płaszcz, który potem miał trafić do śmieci i jeden grubszy sweter. "Przecież do wiosny dam radę przeżyć!". Byłam gotowa chwilę "przecierpieć", a potem szybko wyrzucić znoszony płaszcz do kosza. Ale już mroźne wiatry Korei nie były gotowe, aby mnie go pozbawić :") 
Wiatr piź..... hulał wszędzie, w każdym zakamarku Korei i nieważne było, czy poszłam na jakąś górę, czy szłam między uliczkami. Nie szło od niego uciec (próbowałam). Mroził mnie tak długo, że już myślałam, iż nigdy nie przestanie i byłam gotowa się rozryczeć. Jeszcze przez zimno i wiatr nie płakałam, zawsze musi być ten pierwszy raz, co nie? Ale udało się, wiatr w końcu zelżał, już się wydawało, że będę mogła wyjść tylko w bluzce z długim rękawem. Nie. Pojawiło się 꽃샘추위, czym Koreańczycy określają krótki okres zimna następujący zaraz po tym, gdy rozpocznie się wiosna, zacznie być cieplej i zaczynają kwitnąć kwiaty. Mroźny wiaterek znów był w natarciu. Momentami było lepiej, już wychodziłam w długim rękawie i swetrze lub bluzie, ale były to warunki dobre na taki strój przez kilka godzin. Powiedziałabym, że między 15:00-17:00 znów zaczynało się robić idealnie zimno na płaszcz. Podsumowując: chodziłam w zimowym płaszczu do połowy kwietnia, a do połowy maja nadal bywało mi zimno. Potem, około drugiej połowy maja, temperatura zrobiła sobie jakiś żarcik. Nagle było mi gorąco i tylko wieczorem dawałam radę odetchnąć. Wiem, że w Polsce było wtedy też gorąco, nawet goręcej niż w Korei, ale i tak mi to doskwierało. Przecież obiecano mi podręcznikowe cztery pory roku?! Czemu nie jest idealnie? Gdzie moje ok. 23 stopnie i brak wiatru? Oczywiście, nie oznacza to, że nie było dni idealnych, było nawet wiele, ale często łapałam się na tym, że jednak było mi za gorąco. Wycieczka do Suwon, 26 stopni, idealnie. A jednak nie. Po kilku godzinach chodzenia byłam wyczerpana i nie od chodzenia po górach, a od słońca, które było niemiłosierne. 
Temperatura tak sobie dość szybko wzrosła do 29/30 stopni i tak się utrzymywała. Wilgotność też się czaiła by uderzyć. Wydaje mi się, że 60-70% wilgotności zdarzało się dość często. Najlepiej czułam się tylko w dni, gdy w tej temperaturze spadł deszcz. Klimatyzacja pracowała od czerwca na pełnych obrotach, nadeszło sobie lato. Już wtedy też zaczęłam słyszeć, że "sezon deszczowy się zbliża, więc będzie coraz gorzej". Świetnie. Słyszałam to do lipca. 
A lipiec przybył, aby udowodnić mi, że pora deszczowa rzeczywiście jest straszna, a gorąco, które przeżywałam od połowy maja, było niczym. Temperatura nadal 29-31 stopni, w porywach było około 36, ale to już nie robiło różnicy. Wilgotność 90%, jeśli nie maksimum... Wiele dni, które można opisać komuś tylko tak, jak stwierdziła moja nauczycielka: "klimat jak na basenie, a może na dodatek jeszcze goręcej". Każde wyjście na dwór, to natychmiastowe oblepienie potem, każdy zimny napój lub lody nie dawały ulgi. Choć lekkie orzeźwienie, które w Polsce potrafi dawać nadejście wieczora i nocy, absolutnie nie wchodziło w grę. Jeśli temperatura wynosiła 31 stopni w dzień, to schodziła dopiero o 5:00 rano do 28 stopni. O radości! A najlepsze, że deszczu brak... Między lipcem, a sierpniem spadł kilka razy i to mniej tragicznie niż myślałam, że będzie. Na początku sierpnia usłyszałam, że "to już końcówka pory deszczowej, od 18 sierpnia już będzie się polepszać". To fajnie, wylatywałam 14.... I z tego, co widziałam w relacjach znajomych i w prognozach pogody do końca sierpnia utrzymywały się podobne temperatury oraz wilgotność...
To sobie w końcu ponarzekałam, a co! A skoro już o narzekaniu mowa, to powiedziałabym, że Koreańczycy nie ustępują Polakom. Ile razy słyszałam głosy "Mój Boże, jak gorąco!", "Tak strasznie gorąco!", ale moimi ulubionymi były głosy zdziwienia osób, które wychodziły z budynków lub nagłe stwierdzenia typu "Oh, gorąco!". Nie mogłam się nie roześmiać w myślach i w nich odpowiedzieć: "No już od jakiegoś czasu, tak jest latem". Być może fakt, że tak wiele swoich narzekań nie wypowiadałam na głos, spowodował, iż teraz powstał ten post. Ale czy cieszę się z pogody, którą uraczyła mnie Korea? Tak. Czy polecam wyjechać tam też latem? Jeśli możecie pojechać więcej razy, to zdecydowanie polecam doświadczenie koreańskiego lata *podstępny uśmiech*. Czy chciałabym tam wrócić w tym samym czasie? No może pory deszczowej bym ponownie doświadczyć nie chciała, hehe.... Czy Korea ma te cztery pory roku czy nie? Nie wiem, nie potrafię też powiedzieć, jak bardzo wpłynęły na nią zmiany klimatyczne w ostatnich latach, co jest dla mnie ewidentnie w Polsce. Ale wydaje mi się, że mogę z rezerwą stwierdzić, że warto z przymrużeniem oka odnosić się do często pojawiających się informacji o klimacie Korei, który "jest prawie taki jak w Polsce, ale też ma porę deszczową". Pięć lat studiowania o Korei i znajomość tych faktów nie pomogło mi. Dopiero jadąc tam, dałam radę stwierdzić, a także odczuć na własnej skórze pewne duże podobieństwa, ale też różnice.

[Gdybam sobie tutaj na temat różnych stwierdzeń i wiadomości, ale chcę też zaznaczyć, że post ma być głównie opisem moich doświadczeń ;) ]

To co, kiedy jedziecie do Korei? ;)

Komentarze